Powrót floty Kasztelana

 

29 lipca roku 2018, pokład statku burgrabiego Casimira. Wśród marynarzy panował już lekki niepokój – wciąż nie było wiadomo, dokąd właściwie zmierzać ma flota, a rozkazu od naczelnika wyprawy nie było już od dłuższego czasu, odmawiał też on odpowiedzi na zadawane mu pytania. Jednak w tym dniu sytuacja się zmieniła. Burgrabia wyszedł ze swej kajuty.
– Ster prawo na burt! – zawołał doniośle.
Plany jak widać się zmieniły. Flota podążała teraz w kierunku północnym, zdawało się, że… w kierunku mroźnych ziem Polarktyki. Czy taki był właśnie cel, gdzie zatrzymać się miała permeńska i zakonna flotylla?

***

22 sierpnia roku 2018, Port Avis. Życie w porcie toczyło się w miarę normalnie. Mimo braku burgrabiego port, jak i cała Kasztelania, mogły jakoś funkcjonować, rządząc się samemu. Jednak dzisiaj zdarzyła się dla mieszkańców Permenii rzecz niespodziewana. Grupa marynarzy, która miała właśnie wypływać z portu ze swoim statkiem handlowym, zauważyła bowiem w oddali zbliżającą się jednostkę pływającą sporych rozmiarów. Widzieli już kiedyś ten statek… Po pewnym czasie zauważono także dwa inne statki, płynące w dość bliskiej odległości od tamtego. To nie mogły być zwyczajne statki handlowe, jakie najczęściej poruszają się w okolicach Avis. Na brzegu zgromadził się dosyć liczny tłum gapiów, obserwujący te trzy statki. Jak się wkrótce okazało, była to część statków, jakie przed niecałym miesiącem wypływały z tegoż portu w nieznanym nikomu kierunku. Nie było jednak z nimi pozostałych statków…

Wkrótce potem ta niewielka flota dopłynęła do brzegów portu Avis. Na ląd ze statku, który jako pierwszy został zacumowany w porcie, zszedł dosyć wysoki mężczyzna ubrany w grube futro, jakby przybywał z ziem, w których panuje niespotykany tu nawet w zimę chłód. Był to burgrabia Geldbergu i kasztelan Permenii, Casimir Johannes Oranje-Nassau, którego widok mocno zaskoczył zgromadzonych. Czując zmieniony klimat, od razu ściągnął on z siebie futro i głęboko odetchnął luindorskim powietrzem.
– A więc jesteśmy w domu! – rzekł do towarzyszących mu osób. Ciekawości gapiów wyrażonej w zadawanych raz po raz pytaniach jak na razie jednak nie raczył zaspokoić; udał się od razu w kierunku geldberdzkiego zamku, gdzie rozpoczął porządkowanie zaległych papierów.

Dodaj komentarz